wtorek, 27 kwietnia 2010

004 Thunderball


Film obejrzałem dwukrotnie (tvp + komputer) i przez to notka rodziła się w bólach. Dlatego żeby sobie ułatwić życie bezczelnie skorzystam ze stosowanych poprzednio punktów (dodając kilka nowych).

1. O co biega? O to żeby świat uratować (oczywiście).
A tu siurpriza - nie chodzi o uratowanie świata, a zaledwie jednego z dużych miast (ukradzione bombki atomowe, co ciekawe ukradzione NATO). No i trzeba uratować finanse i honor Królestwa - płacić okup? To nie przystoi...

2. Bohaterowie.
Przeciwnik z pierwszej ligi - pan Largo to przecież "numer dwa" znanej i (nie)lubianej organizacji SPECTRE.

Do tego pani zła i pani dobra - klasyka.
Po stronie "tych dobrych" panna Moneypenny, Q (na wyjeździe dostarczający sprzęt na miejsce akcji), M, Felix Leiter. Widzimy też "zlot" agentów z podwójnymi zerami.

3. Bondowisko czyli ile jest Bonda w Bondzie?
Sporo. Żadna niewiasta się mu nie oprze (choć padają jak muchy to Bonda to nie wzrusza), gadżety są ale brak jakiś wstrząsających elementów ekwipunku. No może oprócz maleńkiego aparatu oddechowego, dzięki któremu James może parę chwil spędzić pod wodą.

4. Zapamiętane obrazki.
Scenę rozgrzewkową pamięta każdy - Bond ucieka z miejsca akcji przy pomocy odrzutowego plecaka! No to jest coś! Ciężko to przebić (i imho się nie udało).

Dość ciekawy też jest sposób w jaki Jamesa ewakuuje samolot... Ale jakieś to mało realne (ugh do czego doszło, że jetpack jest bardziej realny)

5. Głupota.
Jak ja nie lubię scen gdzie ktoś ucieka podczas parady, a ktoś inny podczas tej parady goni. Do tego musi być hałas. Nudaaaaaaa.

No i najsłynniejsza wtopa serii - Bond traci maskę w wirze (nie wodnym ale walki wirze)... Pierwotnie ma niebieską:


Zdziera z nieopodal leżącego truchła maskę czarną:


Która to maska magicznie zmienia kolor na... niebieski:


6. Temat przewodni
Woda (podwoda). Nowy punkt bo mnie naszło, że każdy odcinek ma temat przewodni - czwarty Bond to odcinek ze wszech miar wodny, a raczej podwodny. Epicka bitwa w toni, rekiny.


Ciekawe jak oni nurkowali bez jacketu/skrzydła?
7. Podsumowując.
Film poprawny ale niezbyt wciągający. Gadżetów mało, akcja niby wartka ale samo zawiązanie akcji słabe (wszystko dzieje się przypadkiem - przypadkiem akurat w tym samym pensjonacie gdzie jest Bond mordują pilota i przypadkiem chcą zabić Jamesa bo przypadkiem coś widział) i nawet plan złych niemrawy. Do tego Largo jest za mało odrealniony i szurnięty. Ot taki sobie bandyta/kombinator. Gdzie mu do zimnokrwistości dr. No? Zabicie jednego sługusa nie czyni zeń króla zła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz