
Prawie nowy rok to nowym post (a trochę czasu minęło).
Rok 67 to środek zimnej wojny i apogeum wyścigu kosmicznego. Gagarin, Tierieszkowa, amerykańcy - to już było. Czekano na człowieka na księżycu. Nie ma się więc co dziwić, że piąty Bond to Bond "kosmiczny".
"Ktoś" zły porywa statki amerykańskie podszywając się za ruskich, a ruskie podszywając się za amerykańców. Wojna wisi na włosku. Nie bójmy się. Uda się zażegnać konflikt. Każdy kto widział ten film na pewno zapamiętał scenę, w której kosmiczny robal połyka mniejszego robaka (pozostawiając na pewną śmierć jednego z kosmonautę).

Zaczynamy z grubej rury - zabijają Bonda. Najpierw zamykają go w meblościance :)

Potem pogrzeb wojskowy zakończony zrzuceniem ciała do morza. Oczywiście to tylko zasłona dymna by Bond mógł spokojnie pracować. Nurkowie przechwytują "zwłoki" i transportują je na okręt podwodny gdzie czekają Moneypenny i M.
Dalej akcja przenosi się do Japonii gdzie 007 będzie musiał wykazać się sprytem i umiejętnościami. Po drodze zostanie też ninja (choć wyjątkowo wyrośniętym).
No i mamy konkretnego arcyłotra. Biały kotek mówi nam kto zacz...

Ernst Stavro Blofeld, numer 1 organizacji SPECTRE.
Jak każdy porządny czarny charakter ma widowiskowy sposób eliminacji wrogów (choć częściej wykorzystuje go do pozbywania się nieudaczników ze swojego otoczenia). W tym przypadku mamy do czynienia z niezawodną sadzawką z piraniami i zapadnią. W tym miejscu odbędzie tez porządna walka na gołe pięści :)

Do tego dochodzi doskonale zakamuflowana baza ukryta we wnętrzu krateru (zdjęcia satelitarne nic nie wykazują bo krater ma zamykaną pokrywę).

Dużo bondowych klimatów? Sporawo. 007 po raz pierwszy pali rozkazy (w końcu nazwisko kontaktu to nie byle co).

Do tego mamy niezły samochód (choć niestety nie jest to Aston) - Toyotę 2000GT. Jest to też legenda ponieważ jest jedyny powstały kabriolet. O samochodach pewnie powstanie kiedyś osobny post...

Oczywiście spotkamy firmowe żarciki i dwuznaczności. Najciekawszy ten kiedy Moneypenny podaje Bondowi hasło i każe mu je powtórzyć. Hasło brzmi "I love you".
Widz z pewnością zapamięta helikopter z wielkim elektromagnesem na linach. Dzięki tej maszynie wywiad japoński "zdejmuje" z ulicy auto morderców i wrzuca je do morza.

No i efektowne zakończenie.

Brakuje nieco gadżetów (chociaż na chwilę pojawia się Q). Strzelający papieros i minihelikopter nieco bez polotu. Odrzutowe naboje (bo chyba nie pociski skoro dziury są też w łusce) na odpowiednim poziomie abstrakcji.

Pytania: jak to możliwe, że na ekranach w filmie widać takie obrazki?


:)
Film jest niezły. Pomysły klasyczne. Efekty specjalne bardzo się zestarzały (może jakaś edycja z nowymi FX?)
Zostawmy za sobą "You only live twice" (słuchając zacnej piosenki lub jej podróbki). I przygotowujmy się na kolejną część...






























